Trzy upadki ‘Drogi Krzyżowej’

Ostatnimi czasy spadł na mnie nie tyle obowiązek, co możliwość przyczynienia się dla mojej, wieloletniej już, babci. Kończy się nam wielki post, w związku z którym w kościołach katolickich odbywały się nabożeństwa zwane Drogami Krzyżowymi. Postanowiłem ‘eskortować’ starszą panią do kościoła i w drodze powrotnej, w wyniku czego towarzysząc jej w kościele.

Na pierwsze nabożeństwo poszedłem z nieskrywanym entuzjazmem. Zawsze to jakieś, drobne urozmaicenie. Jakiż wielki był mój zawód w związku z tym, co przeżyłem w ciągu tych czterdziestu, bodaj, pięciu minut! Komunały tam powtarzane aż prosiły o trzaśnięcie drzwiami z drugiej ich strony, pomijając jedynie fakt, że w naszej parafii drzwi obracają się wokół zawiasów. ‘Docinki’ księdza prowadzącego nabożeństwo były w moim odczuciu profanacją miejsca, w którym się znajdowałem, ponadto dowodem na zboczenie (nie koniecznie seksualne) tegoż właśnie, wspomnianego księdza. Wreszcie – nauka, którą stamtąd wyniosłem, jak śpiewa Eastwest Rockers w jednej ze swoich najbardziej znanych piosenek, ‘podniosła mnie wyżej, rozświetliła mrok’. Rzecz jasna, z ogromną dozą ironii.

Nie warto już wspominać o kobietach, które siedziały za mną. Krzycząc głośniej, niż grał i śpiewał przez wielowattowe nagłośnienie organista wraz z księdzem, nie potrafiąc śpiewać ani na przysłowiową ‘chłopską nutę’, zakłócały jakiekolwiek próby skupienia się na odprawianym obrzędzie. One mają do tego prawo, ze względu na swój podeszły wiek. Ale ksiądz powinien zachować odrobinę rozwagi w tym, co robi.

“Panie Jezu, wyobrażamy sobie, jak bardzo bolał Cię Twój pierwszy upadek pod krzyżem…” – no to może Ty sobie wyobrażasz, drogi księże, lecz ja nie mam nawet zielonego pojęcia o tym, co czuje człowiek przygnieciony kilkudziesięcio kilogramową belą. I nie mam pojęcia jak czułbym się po wyjściu z katowni, jaką zgotowali Jezusowi Rzymianie. I jestem świadom tego, że nawet nie potrafiłbym sobie wyobrazić jak bym się w takich sytuacjach zachował. Ale nasz ‘prowadzący’ twierdzi inaczej.

Mało tego. Teksty pieśni wplatanych pomiędzy każdą stację pisał chyba ktoś niepoważny. Jeśli dorwę źródło, dokleję jako link w komentarzach, ale śpiewanie czegoś na styl “syn w poniewierce”, czy “leży jak robak”, w dodatku obok siebie… nie, zdecydowanie nie oddaje powagi sytuacji. Przeciwnie wręcz.

Bardzo modne najwidoczniej są ostatnio docinki na temat pornografii. Nie jestem specjalistą od retoryki… nie znam praw, jakimi kieruje się Kościół… nie mam pojęcia o technikach docierania do ludzi… ale czy nawiązanie X bodajże stacji, obnażenia Jezusa z szat, do pornografii można zaliczyć do rzeczy, na jakie może sobie pozwolić przy pełnym po brzegi kościele ksiądz prowadzący drogę krzyżową?! Żeby tego było mało – nie skończyło się na nawiązaniu. Żaden inny temat nie poruszył naszego księdza tak, jak ten jeden. Wysłuchaliśmy przy X stacji dziesięciominutowego kazania na temat oglądania pornografii. Ze szczegółami. Ah – panowie. Pamiętajcie, nie oglądajcie pornografii przed snem. Potem ma się koszmary. Tak się dowiedziałem. Sytuacja nie zdarzyła się raz. Na kolejnej z rzędu krzyżowej drodze było dokładnie to samo.

Wspominałem także o naukach, jakie stamtąd wyniosłem, a byłem razy bodaj trzy. Tym razem krótko. Ksiądz przekazał nam wspaniałą radę na lenistwo. Należy po prosty wszystkie rzeczy wykonywać od razu i z werwą! Moja odpowiedź: thank you, Captain Obvious! Ja wymyśliłem receptę na biedę na całym świecie!

Drodzy biedacy! Bądźcie po prostu… bogaci! Wtedy nie będziecie już głodować! Tako rzecze Wam pasterz dusz.

Sydowski

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.